Pełno tych fałszywek w błogosferze RP, niestety. Bo Polak musi wszystkich robić w konia – taka już jego natura.
Zazdroszcze Ci obejrzenia tej wystawy.
W muzeum Muzeum Literatury bylem kilka lat. Warto je zwiedzic. A przed obrazami Młodej Polski…
18.01.2008 18:25
-
Panie Stary Wiarus,pan bedzie uprzejmy mowic za siebie.
Jestem emigrantem tak samo dlugo jak pan, moze nawet dluzej i takie stwierdzenia, jak:“A wy ze swojej strony po prostu nie przychodźcie do nas więcej po nowy lobbying w sprawie zniesienia wiz amerykańskich, australijskich i kanadyjskich. Po globalne fantazje lustrowania każdego na świecie, kto się o polskie DNA otarł. Po zbiórki pieniężne na bazyliki, pomniki, posągi Chrystusa Króla dwa razy większe niż w Rio de Janeiro, domy olimpijczyka albo centra jedności duszy Polonii z kasą Macierzy. Po stypendia, wymiany studentów, otwieranie nowych rynków pracy, i czego tam jeszcze Macierz zapragnie pod choinkę od zagranicznych leszczy.“,
niech pan pisze w pierwszej osobie.
Nikogo pan nie reprezentuje, poza soba, niech wiec pan sie raczy wypowiadac w swoim imieniu, a nie w moim, ani mojej rodziny, ani nikogo, kto ma inne zdanie na ten temat.
Tak bedzie uczciwiej.2007-08-09 12:52kuzyn Karola4524kuzyn Karolawww.kuzynkarola.salon24.pl
- Stary WiarusChyba nieodpowiednio zinterpretował Pan wypowiedź Michała Tyrpy. Zbędni nie znaczy gorsi, chromi, kulawi czy rozumu pozbawieni. Zbędni to ci niechciani, bez pracy, bez przyszłości. Ale nie tylko tacy yjeżdżali i wyjeżdżają. Są cwaniacy, awanturnicy i oszuści, którym grunt się pod nogami pali(ł). No i ogromna rzesza tych co prace mieli, ale wyjechali by realizować swoje marzenia, mrzonki, fantazje. Można założyć hipotezę okazali się zbędni bo państwo funkcjonuje. Ale jest to tylko teoria –niesprawdzalna hipoteza. Nikt jednak nie wie czy Polska by nie funkcjonowała lepiej gdyby nie wyjechali.Parę lat temu rozmawiałem ze znajomym mieszkającym w małym mieście w poznańskim. W okolicy były kiedyś PGR. Pozostały po nich czworaki zamieszkiwane przez dawny rolny proletariat – obecnie bezrobotny. Mój znajomy był na tych ludzi złych, że piją, żyją z pomocy, nic nie robią, nawet do Niemiec na truskawki nie pojadą. Jeżeli nie wyjechali to znaczy, że są niezbędni? Lepsi od Pana. Chyba nie. Nie twierdzę, że są gorsi. Nie znam ich, nie znam Pana na podstawie podejścia do emigracji/wyjazdu zagranicę.Odnośnie działacza z Kanady to raczej sam sobie jest winny. Mógł przecież sprawdzić datę ważności polskiego paszportu i skrócić pobyt lub wjechać na paszporcie kanadyjskim. Mógł nawet wjechać na polskim, pozałatwiać sprawy, tuż przed wygaśnięciem polskiego paszportu wyjechać do Niemiec i wrócić do Polski na kanadyjskich papierach.
2007-08-09 12:58Jacek Michał301378Do góry nogamiwww.jacekmichal.salon24.pl
- @ stary wiarus – świetny tekst. Czoła chylęi gratuluję samozaparcia. Bo doprawdy trzeba go – i to niemało – żeby zmyć z siebie ów brud, jaki często pozostawiają po sobie kontakty z rodakami w kraju i jego oficjalnymi przedstawicielami za granicą. Dawniej zwalałem wszystko na PRL, który mimo że sie rozpłynął i jak dym rozwiał, kwitł sobie w najlepsze w urzędniczych (i nie tylko) głowach. Pytanie tylko, jak długo można wyjaśniać wszystko dziedzictwem Peerelu? Z biegiem czasu i przygnębiających doświadczeń trzeba szukać innych wytłumaczeń, które nie są łatwe do wyartykułowania.W tym kontekście najlepsze wrażenie robi młode pokolenie Polaków, tych wyrosłych i wychowanych na styku kultur już za granicą. Od swoich rówieśników w Polsce różnią się zdecydowanie. Są nie tylko lepiej wykształceni i otwarci na innych, ale także jakby i młodsi. Pozbawieni owych zrzędliwych uczuć zawiści i pretensji do całego świata, które szczególnie w ostatnich latach stały się najbardziej dominującą cechą Polaka znad Wisły.
2007-08-09 13:01wartburg0701
-
panie Wasyl,to, co pan napisal:”oprocz plusow dla krajow przyjmujacych oczywiscie”,
nie jest wcale takie oczywiste.
Masowa emigracja zawsze jest zakloceniem stosunkow panujacych w danym kraju. Zyski dla kraju przyjmujacego sa wtedy, kiedy emigruje tam specjalista. Przy masowej emigracji wiekszosc to ludzie, ktorzy przez dlugi czas nie daja nowemu krajowi nic. Podejmuja sie kazdej pracy, byle jak platnej, zeby utrzymac sie przy zyciu. Najczesciej ta prace utracil ktos lepiej zarabiajacy, zeby zrobic miejsce dla nowego, ktory zadowoli sie polowa stawki, tamten zas zasila szeregi bezrobotnych.
Asymilacja u takich ludzi nastepuje niezwykle powoli, jezeli wogole, najczesciej tworzy sie etniczne getto, z ktorego prawie nigdy w pierwszym pokoleniu sie nie wychodzi.
Oczywiscie na potrzeby krajowe tworzy sie legendy o dobrodziejstwie, jakim jest przybycie emigranta do nowego kraju. O bogactwie, jakie go tu spotkalo. O odrzuceniu wiezow, laczacych go z zasciankowym krajem rodzinnym. I takie rozne bzdury.
To trzeba przezyc, zeby to zrozumic.
Pewnie, ze sa ludzie, ktorzy tych problemow nie maja.
Ale to nie jest masowe.
To sa jednostki.2007-08-09 13:07kuzyn Karola4524kuzyn Karolawww.kuzynkarola.salon24.pl


