Co pan Włodek był zmuszony pousuwać z Solnej Polonii (2)

Aby ponownie wykazać, że nie boję się pogróżek nikogo, w tym i onych „Solidarnych”, pozwolę sobie na dłuższą filipikę.

Rzeczywiście, potwierdzam, że „poszedł list odnośnie [mego] zachowania do ważnych osób i instytucji” podpisany przez Monikę Magdalenę Wiench, sekretarza Australijsko-Polskiego Towarzystwa Historycznego (APTH).
I doszedł, bo mi go w zaufaniu pokazano w Warszawie. Lista adresatów imponująca: Rada Naczelna, różne Federacje, Senat RP, Wspólnota Polska, konsulat RP, „Puls Polonii”, itp.
I fajnie, bo zadawano mi pytania.

Dla zaoszczędzenia sobie wysiłku i ochrony swego gardła, niezorientowanym w całości sprawy (a było takich kilku, inni wyrobili sobie stanowisko w tej sprawie już wcześniej) wręczałem listę odsyłaczy do wielu elaboratów Elżbiety Szczepańskiej i S-ka z o.o. z ostatnich dwóch lat i moich replik na nie.

To ważne, wiec powtórzę dobitniej.
Wszystkie me dłuższe wypowiedzi na tej witrynie na temat AGL, Szczepańskiej i lustracji są tylko i jedynie REAKCJAMI na publikowane konfabulacje oraz wróżenie z fusów Szczepańskiej, australijskiej lokomotywy „postempu i odnowy” Polonii. Są one opisami zdarzeń, których byłem świadkiem (bądź brałem w nich udział), a opis których w dramatyzacjach i inscenizacjach Elżbiety Szczepańskiej i S-ka miał się nijak do rzeczywistości.
I jakoś nikt jak dotąd nie dowiódł/wykazał, że zmyślam bądź „twórczo interpretuję” istotne fakty. Tudzież nikt nie wykazał, że oczerniam, plugawię, zniesławiam, pomawiam, grożę, szantażuję itp.

Efekt protestu Moniki Wiench można przedstawić jednym zdaniem: gdybym powiedział, że Elżbieta Szczepańska ma poważanie i renomę u „ważnych osób i instytucji”, to bym skłamał.

Wróćmy do autorki Wiench, która nie widziała potrzeby poinformowania osoby „obrabianej za plecami”.
A mój adres świetnie zna, gdyż dwa lata temu – w imieniu tej samej organizacji (APTH) ale bez jej upoważnienia (czyli samowolnie – mam e-mail to potwierdzający od samej E. Szczepańskiej) – odesłała mi $100 cudzej darowizny, gdyż wykoncypowała sobie, że to był mój (ergo – obrzydliwy) datek.

Zresztą, takie listy protestacyjne, oficjalne skargi słane przez szczepowienchy to „normalka”. Leży ich po parę w różnych instytucjach (również australijskich), o czym pisałem w poprzednich postingach. Nic z tych „skarg” nigdy nie wynikło. W zasadzie mam teraz konkretny, statystycznie znaczący argument w garści, mianowicie iż jestem epistolarnie molestowany przez tercet Szczepańska-Wiench-Drozd.

Dostanie pstryczka w nos Wiench, skarży się w jej obronie Szczepańska. Postawię do dziennikarskiego kąta rozegzaltowaną Szczepańską, protestuje Wiench. Listy te pisane są (oczywista oczywistość – cytując Wielkiego Jarosława) na firmówkach APTH. Czyżby tę kanapową organizację powołano jedynie po to, aby można było korespondować na temat drwiącego ze szczepowienchów, niejakiego W. Wnuka. A propos: czy ktoś wie ilu liczy ona dziś – po kwiecistych fajerwerkach i ekscesach szczepownienchów – członków? I jaki to dorobek ma ta organizacja (pomijając twórczość epistolarną)?

Zresztą nie wymagajmy za wiele. Co to za organizacja historyczna, w której nie ma jednego historyka?
Proponuję zmienić tylko jedną literkę – z Historyczna na Histeryczna – a od razu przestanę się czepiać, gdyż „porażająca oczywista oczywistość” jest poza jakąkolwiek dyskusją.

Nie jest to dla mnie pierwszyzna, gdyż podobne „zajawki” na mój temat wysyłała dawniej AIPA, polskojęzyczna lewica w Australii oraz jej wierni sympatycy – z podobnym zresztą skutkiem. Dlatego naprawdę lubię Australię, bo w takiej np. Polsce podobne „kręgi opiniotwórcze” i sitwy wspólnego interesu miałyby znacznie łatwiejszy żer.

Najwięcej satysfakcji dostarczyła mi pewna obserwacja z Polski.
Otóż pokazywałem swym różnym znajomym swe szczepowienchowe alegorie (ostatnią napisałem na kanwie „Lokomotywy” Brzechwy) wydrukowane żywcem z Wirtualnej Polonii.
Dosłownie zrywali boki i tarzali się ze śmiechu po podłodze. I fajno jest – w Polsce nie zatracono jeszcze poczucia humoru, co – niestety – przytrafiło się w Australii niektórym napuszonym kombatantom opozycji schyłku PRL-u.
Nawet dzisiaj widzę w lokalnej gazecie poznańskiej: …„Zyta Gilowska – poznańska lokomotywa PiS – będzie dopingować kolejarzy Lecha Poznań”. I Zyta jakoś się nie obraża i nie śle wienchów z protestami…

Spójrzmy bliżej na pryncypialne zadęcie mgr Moniki Wiench (patrz np. 22 września 2007, „Polemika między Wnukiem a Szczepańską”, http://www.pulspolonii.com/).

Była korektorka w „Tygodniku Polskim” zaczyna z grubej rury:
…”w sposób uwłaczający WSZELKIM zasadom etyki, poszanowania człowieka i JAKIMKOLWIEK wartościom humanitarnym ZNIEWAŻA swoją wypowiedzią członka naszego Stowarzyszenia (APTH) p.mgr.Elżbietę Szczepańską.”… [wytłuszczenia moje - WW]

Czyli jednym, niedługim, alegorycznym tekstem przyniosłem ujmę KAZDEJ:
- zasadzie etyki
- zasadzie poszanowania człowieka
- wartości humanitarnej
Czy sekretarz Wiench nie przecenia przypadkiem moich skromnych możliwości?
A może szanowna pani socjolog liznęła logiki u niejakiego Mariana Kałuskiego, też mającego niejakie semantyczne problemy z kwantyfikatorami.

W dodatku adwokat Wiench postuluje, że znieważam jej niewinną klientkę, która najwyraźniej nie potrafi się sama obronić. Wobec czego przypomnę tu tylko niektóre z obelg, jakimi poczęstowała mnie w przeszłości skromna i wyważona Elżbieta Szczepańska: doberman, psychopata, esbek, szpicel etc. (polecam tekst podpisany nazwiskiem i e-mailem Szczepańskiej http://www.wirtualnapolonia.com/opinie.asp?opinia=46320).

Sekretarz-adwokat (no bo wie, co jest zniewagą, a co nią nie jest) kontynuuje swe manipulacje dmąc już nie w trąbę ale tubę:
…”Podobnie zresztą w przeszłości wielokrotnie znieważał działaczy NSZZ Solidarność, więźniów politycznych i osoby prześladowane w PRL.”…

Od biedy mógłbym się zgodzić z:
…”wielokrotnie kpił z megalomanii, tromtadracji i hipokryzji NIEKTÓRYCH gamoniowatych: działaczy NSZZ Solidarność, więźniów politycznych i osób prześladowanych w PRL”.

A już o konwulsje przepony przyprawił mnie fragment następujący:
…”a przede wszystkim wstydzimy się [Zarząd - WW], iż taka osoba reprezentuje australijską Polonię na tak ważne wydarzenie jakim jest Zjazd Polonii.”

To zarząd APTH (czyli m.in. Szczepańska-Wiench-Drozd) przyznaje publicznie, iż uważa, że Rada Naczelna jednak reprezentuje Polonię australijską?
To jakaś herezja, za którą ktoś powinien „beknąć” w APTH. Przecież od dwóch lat to właśnie wojująca na prawo i lewo Szczepańska kruszyła kopie protestując przeciw takowej asocjacji myślowej.
Zarząd APTH wstydzi się za cokolwiek? To dla mnie też jest niejaką rewelacją.
Zjazd Polonii jest ważnym wydarzeniem dla Zarządu APTH? Czy można zapytać od kiedy? Czy od 2005 r , gdy Szczepańska wraz z imponderabiliami APTH demonstracyjnie opuściła walne zebranie delegatów Federacji Polskich Organizacji w Wiktorii, a następnie „wyskoczyła” z cierpiętniczym paszkwilem ( patrz: http://www.wirtualnapolonia.com/teksty.asp?TekstID=9883 ), od którego cała ta polka się zaczęła i nadal trwa?

Niniejszym zawiadamiam szanownego sekretarza Wiench, ze najprostszym i najpewniejszym sposobem zakończenia mego „pastwienia” się nad kompatriotką Elżbietą Szczepańska jest zaniechanie przez w/w jej bezmyślnych, bezzasadnych, niemerytorycznych, personalnych, histerycznych, werbalnych ataków na reprezentantów australijskiej Polonii zorganizowanej i ich organizacje.
Jeśli E. Szczepańska do tej pory nie wydedukowała tego sama, to najwyraźniej ta publiczna wymiana myśli ze mną ją delektuje, bądź się od niej uzależniła.
Dodatkowo, pomimo swych wielokrotnych publicznych zapewnień, że „dyskutować” już nie będzie, bo nie ma z kim, Elżbieta Szczepańska wraca uporczywie na łamy witryn dyskusyjnych (pod moje postingi!) po nowe cięgi.
Jak można wobec tego mówić o uszczerbku na honorze czy znieważeniu?

Miłych snów życzę.

PS.
Nie jestem członkiem zarządu RN; sugeruję byłej korektor Tygodnika, Monice Magdalenie Wiench, by weryfikowała dane u źródła PRZED puszczaniem fałszu w obieg.
W swych polemikach ze szczepowienchami wszelkich maści występuję jako osoba PRYWATNA. Me członkostwa w różnych organizacjach wolontariuszy nie mają z tym nic wspólnego. Podobnie śpię, jem, trawię i wydalam także wyłącznie na swoje konto.
Domaganie się przez Zarząd APTH tego, aby np. konsulat RP ingerował w wewnętrzne sprawy polonijnych organizacji w Australii, świadczy o niesłychanym tupecie tej jaczejki, ignorancji w sprawach relacji pomiędzy suwerennymi ciałami i przypomina niesławny okres Luny Brystygier (też wyjątkowo nieatrakcyjnej kobiety), domagającej się na plenum PZPR, aby pracownicy MSZ aktywniej włączali się w zwalczanie wśród Polonii elementu wrogiego władzy ludowej.

PS2.
Przy okazji pobytu we Wrocławiu solidniej porozmawiałem sobie z Kornelem Morawieckim (założyciel Solidarności Walczącej). Obecnie kandyduje jako niezależny – z poparciem PiS – na senatora z Wrocławia; jego przeciwnikiem jest prof. Leon Kieres. I teraz już wiem znacznie lepiej kto i jak działał w Komitecie Wykonawczym SW, podczas gdy Kornel „kiblował”.
Powiem krótko: nie jest tak, jak przedstawiała to Jadwiga Chmielowska – „lustracyjna” reprezentantka szczepowienchów w Polsce.

via Wirtualna Solna.

, , , , , , , ,

  1. Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 141 other followers