Niewielu jest dziennikarzy, którym poprzeczkę stawiam niżej niż Wiśniewskiej więc nie powinnam być specjalnie zaskoczona, że z całej opowieści księdza Zaleskiego o osaczeniu, strachu i brutalnych napadach, z których jeden o mały włos nie zakończył się tragicznie, za najważniejszy uznała fragment o psie, traktując go zresztą wyłącznie jako świetny materiał na dowcip zamykający kolejny antylustracyjny felieton. Dziennikarki w rodzaju Wiśniewskiej trzyma się właśnie dlatego, że nie mają zahamowań jakie miałby ktoś z innej dziennikarskiej półki dlatego w charakterze pałkarzy sprawdzają się najlepiej. A że w Agorze ostatnio zwolnienia grupowe, Wiśniewska dwoi się i troi, żeby udowodnić swoją przydatność na newralgicznym dla Gazety odcinku walki z lustracją.
Spolegliwy oksymoron w “komentach”
gniew nawet najspolegliwszych
• spolegliwie • spolegliwość
“Nigdy nie podpisywałem żadnego zobowiązania do współpracy! Nie pisałem raportów! Nie brałem pieniędzy!” – takie formułki wygłaszają kolejno agenci w sutannach, którzy donosili na prałata. I mają po części rację chowając się za półprawdę. Donosili bez podpisywania zobowiązań współpracy (to standardowa procedura SB w przypadku księży-agentów). Donosili nie pisząc raportów (raporty pisali nie agenci, tylko wysłuchujący ich “spowiedzi” SB-ecy). Donosili nie biorąc pieniędzy (księży wynagradzono zwykle wręczając upominki np. alkohol, czy ułatwiając wyjazdy zagraniczne).
Zamieszczony w: Matrix | Otagowane: spolegliwy

